zarządzanie czasem

2017 – na dobry początek !

Mamy 2 stycznia, a to znaczy, że mamy już 2 dzień nowego roku 2017. Dlatego czas na trochę podsumowań ostatnich 368 dni (w końcu mam 2 dni spóźnienia) i trochę planów na najbliższe 363 dni. Być może forma nieco was zdziwi, albo i nie.

Wiecie strony o rozwoju osobistym zazwyczaj punkt po punkcie opisują dokonania, postępy i cele. Najlepiej zgodnie z zasadą SMART, a przede wszystkim z zastosowaniem reguły mierzalności. Oczywiście sama reguła doskonale się sprawdza w szczególności gdy chce się na bieżąco monitorować własne postępy. Jednak o tym nieco więcej na zakończenie, a teraz przejdźmy do konkretów:

Podsumowanie 2016

I w tym momencie przychodzi refleksja jaki naprawdę był rok 2016, co zaczęłam, co skończyłam, co jest w trakcie. Co schrzaniłam, a co rzeczywiście mi wyszło.

Pod pewnymi względami 2016 był świetnym rokiem. Przede wszystkim był to rok, w którym zaczęłam samodzielnie na siebie zarabiać, dzięki temu stałam się bardziej samodzielna. Jednocześnie z dnia na dzień okazało się że mogę sobie pozwolić na własne, czasem szalone wydatki. Niestety jednocześnie zauważyłam, że nie wszyscy w moim otoczeniu akceptują moich dążeń do wyższego standardu.

W 2016 roku chyba najważniejszymi dwoma rzeczami było zdanie egzaminu licencjackiego i znalezienie pierwszej pracy na pełen etat.

Jeśli chodzi o moje małe sukcesy to najważniejsze dla mnie na pewno dla mnie było skatalogowanie praktycznie całej biblioteczki (dzięki katalogowi wiem, że mam ponad 950 książek – 946 książek skatalogowanych + co chwilę znajduję jakieś pojedyncze pozycje, które na bieżąco dopisuje więc przypuszczam, że jeszcze troszkę tego się znajdzie).

W 2016 zawarłam kilka ciekawych i wartościowych znajomości, jednak na dzień dzisiejszy ciężko zweryfikować mi prognozy rozwoju tych znajomości.

Jedną z głupszych rzeczy, aczkolwiek wartościowych było dobranie studiów II stopnia w trybie zaocznym. Niestety w momencie pracy na pełen etat, kończenia studiów inżynierskich I stopnia okazało się że często kilka tygodni z rzędu nie mam ani dnia wolnego.

Ogólnie rok 2016 był dobrym rokiem, w którym dorosłam i zaczęłam bardziej świadomie podejmować decyzje. Coraz bardziej wiem jak chcę żeby wyglądało moje życie na przestrzeni najbliższych 5-10 lat co również należy uznać za tendencje pozytywną, gdyż  stopniowo zaczynam budować dzięki temu standard życia jakiego oczekuje.

Cele 2017

Rok 2017 pod wieloma względami będzie ciężki, ponieważ w wyniku dojrzałej decyzji wraz z chłopakiem uznaliśmy, że w tym roku zamieszkamy wspólnie, czyli krótko mówiąc czeka nas remont, który jest bardzo energochłonnym i materiałochłonnym przedsięwzięciem.

Jednak chyba najważniejszym celem jest obronienie inżyniera i pomyślne rozpoczętych studiów magisterskich.

Chciałabym w trakcie 2017 roku przeczytać kilka książek, jednak jest za wcześnie, żeby mówić o tytułach, czy choćby nawet o tematyce tego co chcę przeczytać.

Bardzo chciałabym wyrobić w sobie nawyk regularnej nauki, w szczególności powtarzania słówek z angielskiego.

Co nie tak z tym SMART

Sama zasada wyznaczania celów SMART jest świetna. Jest jedno małe „ale” wyznaczając cele tą metodą, przynajmniej na początku należy sobie odpuścić. Należy zacząć od wyznaczenia 1, góra 2 celów i zweryfikować ile poszczególne przedsięwzięcia zajmują czasu. Bo moja lista celów i postanowień na nowy rok mogłaby wyglądać tak:

  • do 31 marca powtórzę angielski do poziomu B1 z fiszek, które posiadam (15 minut dziennie)
  • w każdym miesiącu schudnę 2 kg (ćwiczenia + dieta)
  • przeczytam 50 książek do 31 grudnia (czytając wieczorami 1 książkę tygodniowo)
  • odłożę 10 tyś zł na remont do 30 września (odkładając odpowiednią część wypłaty a także sprzedając zalegające rzeczy, które już mi się nie przydadzą)
  • będę pisać 3 posty tygodniowo na blogu
  • będę chodzić raz na tydzień do kina
  • itd..
  • itd..

Wypisałam tylko 6 rzeczy, które przyszły mi na szybko na myśl. Średnio wszystkie powyższe czynności zabierałby mi około 25h tygodniowo + praca 40h tygodniowo + studia około 20h tygodniowo (przynajmniej jeszcze przez 2 miesiące) + sen około 40h tygodniowo = 130 h, czyli zostaje mi jakieś 43 h w tygodniu na pozostałe czynności fizjologiczne, higienę i ogólnie życie (np. rozmowy z rodziną).

Mam z tego prosty wniosek, jeśli widzisz, że nie masz czasu to wymyśl sobie 1 cel. Przynajmniej nie będziesz odpuszczać wszystkiego z powodu przemęczenia. Ja teraz mam jako główny cel zakończyć w terminie studia inżynierskie i ponad tym nie ma żadnego innego priorytetu.

Tak więc pamiętajcie, że cele muszą być przede wszystkim realne do realizacji i pamiętajcie, że zbyt dużo celów powoduje chaos i brak całkowitej realizacji któregokolwiek z nich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge